2006-07-02

Natłok pracy nie pozwala mi zająć się na poważnie LD. Szkoda, gdybym miał świadomość śnienia zeszłej nocy, mógłbym co nieco się o sobie dowiedzieć.

Dużo snów o kobietach tej nocy. Owieczko, nie bądź zazdrosna, to tylko pamięć odgrywa stare taśmy z archiwum emocji.


Jestem w pracy, trwa remont. Miał miejsce w rzeczywistości, ale nie wiązał nigdy z tak gruntowną przebudową, prócz tego, choć ostatnio byłem świadkiem czyszczenia akwarium, nikt nigdy nie trzymał tam kota (a szkoda, swoją drogą - może dlatego pojawił się we śnie)... Wybierając nowe meble, oglądam katalog Ikei z bliźniaczką A.M. (naszej byłej asystentki, oczywiście nie ma siostry bliźniaczki, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo). Co ciekawe, owa bliźniaczka - która podczas tego oglądania siedzi mi na kolnach - wcale nie przypomina A.M. (blondynki), przypomina za to pewną koleżankę jeszcze z czasów ogólniaka o (z czego zdaję sobie sprawę dopiero pisząc te słowa) takich samych inicjałach- owszem, ładną brunetkę o kręconych włosach - ale nie w moim typie, więc czemu moja podświadomość zbliża ją do mnie?

Czekam w domu rodziców - nie wiedzieć czemu, stojącym nad wodą - na ciocię i kuzyna, którzy mają przypłynąć łodzią z Wenecji. W międzyczasie wybieram się do dentysty (to akurat zrozumiałe, byłem parę dni temu). Pod drodze widzę zdezolowany autobus - jakby ostrzelany czy zniszczony wybuchem - konwojowany przez policyjne samochody. Z kolei wracając, widzę mężczyznę, który niesie kobietę. Właściwie trupa kobiety - z czego niosący najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy. Przypomina mi się (we śnie, tak naprawdę nie słyszałem o czymś takim) historia o średniowiecznym stolarzu-mordercy (mordercy z miłości, oczywiście). Przybywa mój brat cioteczny z mamą. Wdaję się w dyskusję o rybich wątróbkach (w rzeczywistości T. nie znosi wątróbki, choć o rybne go nie pytałem).

Spisuję historię jakiegoś rodzeństwa - tajemniczą i tragiczną, niczym z czytanego przeze mnie właśnie "Cienia wiatru". On przez lata nie zmienił się prawie wcale, ona przystała do jakiejś komuny i chodzi w ramonesce (jakby miało to jakieś znaczenie!). Co ciekawe, we śnie nie pamiętałem, czym jest ramoneska, musiałem teraz sprawdzić w Wiki... czyżby kolejny podświadomy trop wskazujący na pewną kobietę?

Jestem nad morzem. Ciepłym - to chyba Morze Śródziemne... Idę piaszczystą plażą, by zaraz potem znaleźć się na ślubie mojego brata, na który haniebnie się spóźniam (w rzeczywistości byłem punktualny, jak zawsze). Trochę poganiany, a trochę uspokajany przez mamę, wychodzę z domu rodziców i wracam tam, samego ślubu czy wesela nie pamiętam. U rodziców, nie wiedzieć czemu, przebywam w towarzystwie E. Czasem jest sobą, czasem nie, jak to w snach, lecz zachowuje się tak, jak zwykła była w rzeczywistości - na przemian kojąco czuła i chłodna i odpychająca. Sen kończy się sprzeczką, ale nie zdąży z niej nic wyniknąć...
right_geek 01:54

Komentarze: