2006-07-16
Sny, niestety, bardzo urywane, bez wyraźnych zakończeń.

Jestem w domu rodzinnym mojej byłej. Bardzo nie chcę tam być i wydaje mi się to wręcz niestosowne - teraz, gdy nie jesteśmy już razem. Ale ona nalegała. Rozmawiam z jej rodzicami, głównie z jej mamą i ta rozmowa przeradza się w obsztorcowywanie mnie.

Jestem w górach. Przypominają Tatry. Rozgrywa się tu jakaś wojna między dwoma oddziałami wojska. Wojna -wojenka właściwie - głównie pozycyjna - jedni obozują u podnóża góry, drudzy - w jaskini w jej zboczu. W końcu jednak zostaje podjęta decyzja o działaniach bardziej zdecydowanych. Przedtem jednak zostaję wysłany na przeszpiegi. Zdaje się, że jestem podwójnym agentem.

W sklepie zoologicznym przyglądam się dziwnemu zwierzątku. Śliczne, puchate, o szarej sierści, okrąglutkie... coś jakby szynszyla, ale nie do końca.

Coś ostatnio często śnię o gryzoniach. Tęsknię za zwierzątkami mojej byłej? Chyba się przyzwyczaiłem do tych małych drani.

Znów angina daje znać o sobie, więc większość dnia przesypiam. I znów wiele urwanych snów.


Jakieś wielkie przyjęcie weselne, z rodzaju tych, jakie widuje się na amerykańskich filmach. Jakiś siwowłosy człowiek z brodą (podobny trochę do ojca J.) przeprowadza eksperyment ze świadomym śnieniem na jawie (czy chodzi tu o angielską dwuznaczność słowa "dream"?) wielu osób. Tłum zahipnotyzowanych śniących, którymi kieruje niczym marionetkami - długimi pasmami mgły, łączącymi ich głowy z jego dłońmi.

W pracy rozważam perspektywy delegacji w związku ze szkoleniem przed testami (naprawdę w sierpniu będę się zajmował testami - to dla mnie coś nowego, ale obędzie się bez szkoleń i wyjazdów). Zastanawiam się, czy mógłbym zabrać ze sobą J., ale dochodzę do wniosku, że nie, bo przecież nie jest moją rodziną.

Jestem w domu, ale nie wiedzieć czemu jest to dom moich rodziców - i to ten bardzo, bardzo dawno opuszczony, chyba na Gwiaździstej jeszcze (często śnię o tym właśnie domu, bo to dom mego dzieciństwa). Co więcej, w dużym pokoju panuje noc, a zamiast podłogi jest morze. Mroczna woda jest ciepła i zachęca do pływania. Pływam razem z moją byłą, która usiłuje nawiązać jakąś nić porozumienia, coś naprawić. Potem pojawiają się motywy z przeszłości. Moja była rozmawia z A., swoją przyjaciółką i zżyma się, że szyła coś dla matki M. (mojej znajomej z podstawówki, która usiłowała z zazdrości rozbić nasz związek) i ta miała nieuzasadnione pretensje.

Budzę się. Sen o pływaniu był piękny i dość długi, niestety nie pamiętam jego szczegółów.
right_geek 22:30

Komentarze: