Znów upał więc będzie parę wpisów zaległych, krótkich, bo potworna temperatura w domu, cholerny paciorkowiec w gardle i robota na głowie nie sprzyjają ani śnieniu, ani analizie... a już najbardziej próbom śnienia świadomego...Śniło mi się więc, że w Polsce zmieniła się władza, bez mała zmienił się ustrój, a ja zastanawiam się, kiedy mnie aresztują za pisanie mojego bloga. Tego drugiego bloga, cyberOwcy. Nie pamiętam, czy z tego wybrnąłem, nie pamiętam zakończenia.
Innym razem odwiedza mnie B. Kiedyś najbliższy przyjaciel. Nie wiedzieć, czemu, przynosi ze sobą własne żarcie, które wkłada do mojej lodówki. I znów nie pamiętam, co dalej.
Kolejnej nocy śnię raz jeszcze "Il Mare", cudowny koreański film oglądany przed pójściem spać.
W środku nocy budzi mnie telefon od I. Z zaspania nie mogę wydobyć z siebie głosu. Na wpół przytomny, staram się zrozumieć, co ma mi do powiedzenia. Ale jej głos w słuchawce zmienia się w jakiś inny, mroczny, złowrogi...
Rozmawiam z piękną, nieznajomą nagą kobietą. Jej nagość nie krępuje mnie, wydaje się być czymś naturalnym. Po pokoju krążą małe puszyste gryzonie. Wchodzą na jej nagie ciało. Pamiętam, jak wyciąga jednego spomiędzy swych ud.